Wiadomości z Biblioteki Szkolnej

LEKTURY

Kl. I

Pieśń o Rolandzie

Sienkiewicz H.          Krzyżacy

Szekspir W.               Romeo i Julia

Molier                        Skąpiec

Tolkien J.R.R.           Hobbit czyli tam i z powrotem

    Kl.II

Dickens K.                Opowieść wigilijna

Fredro A.                   Zemsta

Mickiewicz A.            Pan Tadeusz

                                   Dziady cz.2

Musierowicz M.        Opium w rosole

Prus B.                       Kamizelka

Reymont S.W.           Chłopi (fragmenty)

Saint-Exupery A.       Mały książę

Sienkiewicz H.            Latarnik

                                     Sachem

Słowacki J.                 Balladyna

Wyspiański  S.            Wesele

Żeromski S.                Siłaczka

Kl.III 

Białoszewski M.         Pamiętnik z powstania              

                                     warszawskiego (fragm.)

Fiedler A.                    Dywizjon 303

Hemingway E.            Stary człowiek i morze

Kleinbaum N.H.         Stowarzyszenie umarłych  

                                    poetów

Kamiński A.                Kamienie na szaniec

 

REGULAMIN BIBLIOTEKI I CZYTELNI

  1. Z biblioteki mogą korzystać wszyscy uczniowie, nauczyciele i pracownicy szkoły oraz rodzice.
  2. Biblioteka udostępnia swoje zbiory zgodnie z kalendarzem pracy szkoły, w wyznaczonych godzinach.
  3. Każdy czytelnik zobowiązany jest do zaznajomienia się z regulaminem biblioteki i godzinami udostępniania zbiorów.
  4. Czytelnik może wypożyczać książki tylko na swoje nazwisko.
  5. Jednorazowo można wypożyczyć 3 książki na okres 3 tygodni.
  6. Z księgozbioru podręcznego  i czasopism można korzystać tylko na miejscu.
  7. Przed opuszczeniem biblioteki czasopisma i książki z księgozbioru podręcznego odnosi się na miejsce.
  8. Czytelnicy przebywający w bibliotece zobowiązani są do przestrzegania zaleceń nauczyciela-bibliotekarza.
  9. Uczeń powinien dbać o wszystkie wypożyczone z biblioteki materiały.
  10. Czytelnicy odpowiadają materialnie za zniszczenie lub zagubienie wypożyczonych książek.
  11. Czytelnik zobowiązany jest odkupić zagubioną lub zniszczoną książkę lub oddać inną – wskazaną przez nauczyciela biblioteki.
  12. Z końcem roku szkolnego wszystkie książki wypożyczone z biblioteki powinny być zwrócone w terminie określonym przez  nauczyciela biblioteki.
  13. W bibliotece należy zachowywać się cicho i kulturalnie.
  14. W bibliotece obowiązuje kategoryczny zakaz spożywania posiłków, picia napojów i używania telefonów komórkowych.
  15. Do półek z książkami można podchodzić po uzyskaniu zezwolenia przez bibliotekarza.
  16. Zbiory audiowizualne wypożyczane są nauczycielom i uczniom.
  17. Klasopracownie i koła zainteresowań mogą dokonywać wypożyczeń zbiorowych za pośrednictwem opiekunów, którzy ponoszą całkowitą odpowiedzialność za wypożyczone zbiory.
  18. Uczniowie i pracownicy szkoły, którzy z niej odchodzą zobowiązani są do wcześniejszego rozliczenia się z biblioteką.
  19. Materiały własne lub pochodzące ze zbiorów biblioteki mogą zostać odpłatnie zeskanowane. 

 

      PAMIĘTAJ!    ZBIORY BIBLIOTEKI SĄ NASZĄ WSPÓLNĄ WŁASNOŚCIĄ.

REGULAMIN KORZYSTANIA ZE STANOWISK KOMPUTEROWYCH

1.    Uczniowie mogą korzystać z dostępu do Internetu przed i po lekcjach.

2.    Użytkownicy komputera zobowiązani są do korzystania z Internetu tylko w celach edukacyjnych( prace domowe, referat, prezentacje, gazetki szkolne) Nauczyciel ma prawo kontrolować pracę uczniów.

3.    Użytkownikowi nie wolno wykorzystywać sprzętu komputerowego do gier komputerowych.

4.    Korzystać można z zainstalowanych już programów. Nie wolno instalować innych programów i dokonywać zmian w już istniejących.

5.    Przy komputerze mogą pracować maksymalnie dwie osoby.

6.    Każdy użytkownik komputera zobowiązany jest do wpisania się do zeszytu z podaniem godzin pracy i na żądanie bibliotekarza okazać leg. szkolną.

7.    Wszystkie nieprawidłowości w pracy komputera należy natychmiast zgłosić bibliotekarzowi przed przystąpieniem do pracy.

8.    Przed odejściem od komputera otwarte programy należy pozamykać.

9.    Korzystający odpowiada materialnie za stanowisko i wyrządzone szkody.

 

Niestosowanie się do wyżej wymienionych punktów regulaminu spowoduje zakaz korzystania z komputera  na okres wskazany przez nauczyciela biblioteki.

ZAPRASZAMY DO KONKURSU O PATRONIE NASZEJ SZKOŁY

Uczeń Aleksander Głowacki

Tak jak Słowacki, od dzieciństwa marzył o sławie. Chciał być wielkim człowiekiem. Jednak marzenia przyszłego Prusa wcale nie dotyczyły literatury. Literatura to głupstwo, ważne jest to, co można obliczyć, zmierzyć, zważyć – twierdził Oleś, pasjonat matematyki i nauk przyrodniczych. Precyzyjne plany młodego Głowackiego zweryfikowało życie.

Z mamą
A zaczęło się ono w miejscu nietypowym. Nie w domu, nie w szpitalu, tylko… na plebanii. Jak zapewnia nas metryka: Działo się to w Hrubieszowie dnia 20 sierpnia 1847 roku o godzinie 11 w nocy.
Ojciec, Antoni Głowacki (wówczas już czterdziestosześcioletni) przywiózł swą ciężarną, chorą na gruźlicę, żonę do miasta, do jej krewnego – księdza Feliksa Troszczyńskiego. Pani Apolonia Głowacka, z domu Trembińska, długo po porodzie wymagała stałej opieki lekarskiej. Do Bożego Narodzenia została na plebanii. Wtedy też przybył ze wsi ojciec niemowlęcia i mógł się odbyć chrzest. Ojcem chrzestnym został proboszcz Troszczyński, a matką chrzestną dziedziczka Gródka – Joanna Grodecka.


Aleksander był trzecim dzieckiem Apolonii i Antoniego. Pierwszym była Brygida Emilia (ur. 1832 r.) zmarła w dzieciństwie, drugim Leon Albert (1834–1907). Mogłoby się wydawać, że stanowią normalną rodzinę. Niestety, małżeństwo rodziców przyszłego pisarza istnieje już tylko na papierze. 6 kwietnia 1850 r. trzydziestodziewięcioletnia matka Olesia zmarła w Puławach, w domu swojej najmłodszej siostry Wiktorii Cyman. Pan Antoni, człowiek bierny, niezaradny, nie interesował się małżonką i synami. Chłopcami zaopiekowała się rodzina matki. Malutkiego Olesia wzięła pod opiekę babcia – Marcjanna Trembińska, szesnastoletniego Leona – wujek, brat matki – ksiądz Seweryn Trembiński, który de facto już miał pieczę nad starszym Głowackim. Wuj bowiem był nauczycielem religii i moralności w Gimnazjum w Szczebrzeszynie, do którego uczęszczał Leon.

Z babcią
Babcia Marcjanna mieszkała w Puławach. Pracowała w Aleksandryjskim Instytucie Wychowania Panien (Instytucie Maryjskim) mieszczącym się w dawnym pałacu Czartoryskich. W jego oficynie na parterze dostała mieszkanie. W pobliżu oficyny, za parkiem znajdowały się zabudowania Jakuba i Wiktorii Cymanów. Dzieci wujostwa stały się dla Olesia młodszym rodzeństwem. Ze starszym bratem chłopiec widywał się rzadko – podczas świąt oraz wakacji. Więcej czasu spędzili bracia razem, gdy po zdaniu matury (w 1852 r.) Leon przyjechał na rok do Puław. Młodzi Głowaccy nie byli do siebie podobni: Wysoki szczupły Leon miał twarz pociągłą, głęboko osadzone myślące oczy, włosy ciemne, gładkie. Był uosobieniem solidności, opanowania i rozwagi. Główkę małego okalały czarne włosięta pozwijane w liczne pierścionki, a spod wysokiego czółka patrzyły na świat – jak dwa węgielki – przekorne ślepka. I taka była cała jego natura. Oleś był dzieckiem żywym i impulsywnym, w jego główce rodziły się coraz to nowe pomysły.
Leon mógł teraz więcej czasu poświęcać bratu, odciążając tym samym starzejącą się babcię.


U cioci Domiceli w Lublinie
Latem 1854 r., gdy Leon uzyskał aplikanturę w Rządzie Gubernialnym Lubelskim, Olesia wzięła do siebie druga siostra pani Głowackiej. Domicela (ur. ok. 1814 r.) i Klemens Olszewscy byli bezdzietnym małżeństwem o długim stażu. Zajęli się chłopcem jak synem. Zanim Oleś poszedł w 1856 r. do lubelskiej Szkoły Powiatowej Realnej, uczył go Leon, a później korepetytor B…ski. W tym samym roku zmarł ojciec chłopców. Według Krystyny Tokarzówny: Śmierć Antoniego Głowackiego, który ostatnie lata spędził w oddaleniu od dzieci, nie spowodowała już w ich życiu żadnego wstrząsu, a dla młodszego syna minęła chyba niedostrzeżenie. 27 listopada tegoż roku zebrała się rada familijna. Główną opiekunką małoletniego Aleksandra pozostała babcia Marcjanna, a dodatkowym opiekunem przydanym z pełnomocnictwem do spraw majątkowych został wuj Klemens Olszewski.
W niecały miesiąc później rodzina spotkała się w Puławach podczas świąt Bożego Narodzenia. Przyjechali Olszewscy z Olesiem. A z Kijowa, w ostatniej chwili, przybył studiujący tam Leon. Obraz tej Wigilii utrwalił 23 lata później Bolesław Prus w Kronice tygodniowej.


Lubelska Szkoła Powiatowa Realna
Od 14 sierpnia 1856 r. Oleś codziennie przemierzał uliczkę Olejną, Jezuicką i Trybunalską, przechodził pod bramą Trynitarską, by znaleźć się w szkole, która mieściła się w pojezuickim budynku obok katedry. Pierwszy znany ślad umiejętności małego ucznia to laurka ofiarowana solenizantce Domiceli Olszewskiej 7 maja 1857 r. Na laurce widniał wierszyk zaczynający się od słów:
Gdy Ci każdy dziś winszuje,
cóż Ci powiem, Ciociu droga?...
Niestety, nie wiemy, czy pierwszoklasista jest autorem, czy tylko przepisał ten wiersz z jakiegoś zbiorku. Półtora miesiąca później, 27 czerwca, Oleś otrzymał promocję do klasy II. Kolejny rok szkolny rozpoczął się 17 sierpnia. Do II klasy zapisało się 66 uczniów. Zakończenie tego roku szkolnego przyniosło rozczarowanie cioci Olszewskiej. Siostrzeniec, któremu dawała tyle swobody, nie zdał do III klasy. Od tej pory bardziej kontrolowała małego urwisa. Na efekty nie trzeba było długo czekać. 25 czerwca 1859 r. przyniósł świadectwo razem z listem pochwalnym za postępy w nauce języka rosyjskiego. W kolejnych latach chłopiec bez problemu przechodził z klasy do klasy.
W tym czasie Oleś był już rodzinnym poetą. Pisał wiersze na imieniny wychowującej go cioci. Ba, nawet listy do brata studenta miały formę wierszowaną. Oto początek jednego z nich:


Ciebie to pewnie bardzo zadziwi
że ja już wierszem a nie prozą piszę
ja ciągle myślę o jak są szczęśliwi
nasi poeci ja to ciągle słyszę.


Naukę w IV klasie Aleksander rozpoczął 14 sierpnia 1860 r. Ten rok szkolny obfitował w wiele demonstracji politycznych. Masowo uczestniczyła w nich młodzież. Aby temu zapobiec, margrabia Wielopolski skrócił o półtora miesiąca rok szkolny. Co więcej Komisja Rządowa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego 17 czerwca [1861] wydała centralny nakaz, by wszyscy uczniowie, których rodzice lub opiekunowie zamieszkują poza siedzibą szkół, udali się natychmiast do swoich stałych miejsc zamieszkania. Młody Głowacki musiał wrócić do Puław, gdzie mieszkała babcia, prawna opiekunka chłopca.
W tym czasie wuj Klemens otrzymał przeniesienie służbowe z zajmowanego stanowiska sekwestratora przy powiecie krasnostawskim na ekspedytora poczty w Lubartowie.


Z Leonem w Siedlcach i w Kielcach
W Puławach Oleś spędza przymusowe, siedmiomiesięczne wakacje. Kolejny rok szkolny zaczął się dopiero 2 lutego 1862 r. Obaj bracia Głowaccy znaleźli się w pięcioklasowej Szkole Powiatowej w Siedlcach. Leon jako nadetatowy nauczyciel historii, geografii i łaciny, Aleksander – jako uczeń V klasy. Dotychczasowy przeciętniak podjął rywalizację z klasowym prymusem Aleksandrem Weissem. Na zakończenie roku (1 sierpnia 1862) Oleś otrzymał z siedmiu przedmiotów stopnie celujące, z trzech bardzo dobre i z trzech (języki: grecki, łaciński i francuski) dobre. Za zajęcie drugiego miejsca w klasie dostał nagrodę – publikację Przyjaciel Dzieci.
Rok szkolny 1862–1863 bracia rozpoczęli w Kielcach. Leon otrzymał etat w nowo powstałym Gimnazjum Męskim Klasycznym. Jeden z uczniów tej szkoły – Stanisław Jan Czarnowski – napisał w swych Pamiętnikach: Najważniejszą korzyścią reformy szkolnej było przybycie kilku nowych, doskonałych nauczycieli i wymienia: Romana Buczyńskiego (język polski i literatura), Edwarda Schmiedla (historia powszechna i historia Rosji) i Leona Głowackiego, który uczył chłopców języka polskiego, łaciny i historii Polski. Dodajmy, że wszyscy nauczyciele w tej szkole byli Polakami.
Oleś znalazł się wśród 57 uczniów klasy VI. Wśród nich byli między innymi prymus Maksymilian Lisowski oraz Stanisław Jan Czarnowski. Zobaczmy, jak ten ostatni opisał kielecką klasę szkolną: Sala klasy VI o dwóch oknach mieściła się naprzeciwko klasy V, w korytarzu dolnym gimnazjum, od strony podwórca… Katedra stała w kącie na prawo, tablica na lewo przy piecu, drzwi w pośrodku, ławy w jednym rzędzie, mniej liczne, bo i uczniów coraz mniej było w klasach wyższych… Jedno okno wychodziło na północ, drugie na wschód, więc słońca i światła było mało. Izba to była dość ponura, obielona wapnem, jak wszystkie inne klasy, o ścianach przykurzonych, z podłogą zadeptaną błotem, rzadko mytą.

W tej to ponurej klasie dzień po wybuchu powstania styczniowego miało miejsce następujące wydarzenie, opisane przez Czarnowskiego: Pierwsza lekcja z rana miała być u nas z łaciny. Wszyscy mieliśmy z sobą „Aeneis” Wergilego. Wtedy kolega Aleksander Głowacki (późniejszy Prus) zawołał: „Moi kochani, teraz nie czas na „Eneidę”!”, obszedł kolejno ławki, zebrał wszystkie egzemplarze Wergilego w naręcze zapiersiach, otworzył duże drzwiczki do zimnego pieca nieopalonego, wpakował weń wszystkie „Eneidy” i zamknął z wielką powagą.
Któregoś dnia Aleksander nie poszedł do szkoły. Został nieletnim powstańcem. Tak jak 118 innych uczniów gimnazjum. Dyrekcja była zobowiązana wobec zaborcy co kilka dni pisać raporty o uczniach, którzy samowolnie lub na życzenie rodziny opuszczali szkołę. Ale szkoła kryła swych wychowanków. W raportach pojawiły się nieliczne nazwiska. Na ogół jako powód odejścia podawano chorobę ucznia


Udział w powstaniu styczniowym
Nie mamy pełnej wiedzy o uczestnictwie Aleksandra w powstaniu. Sam niewiele mówił. Fragmentaryczne świadectwa pozostawili inni, między innymi Wacław Horodyński i Tymoteusz Łuniewski (1847–1905). Z pamiętnika Tymka Łuniewskiego, siedleckiego kolegi Prusa, dowiadujemy się, że Oleś trafił do oddziału Bończy – Aleksandra Czarneckiego, dowódcy oddziału działającego w okolicach Białej Podlaskiej. Oddajmy głos Tymoteuszowi: … z oddziału Staninkiewicza przeszedłem z kilku kolegami do Bończy i zapisany zostałem jako kosynier do kompanii 4 zwanej grenadierów. Znalazłem tu swego kolegę ze szkoły i przyjaciela, Aleksandra Głowackiego (Prusa), który był podoficerem przy prochu, woził ładunki w pace.


Na początku maja po przegranej bitwie pod Dołhą Bończa został złapany i rozstrzelany w Siedlcach. Prus znalazł się w oddziale Krysińskiego, który wziął udział w bitwie pod Sobolewem niedaleko Lubartowa. Zginęło tu 57 powstańców, straty Rosjan były większe. Jak piszą biografowie pisarza: Wśród powstańców, którzy odznaczyli się w walce, znajduje się jakiś Głowacki. Ponieważ nie zanotowano jego imienia, trudno dziś z całą pewnością stwierdzić, czy to był właśnie Aleksander. Ta jednak – najprawdopodobniej – bitwa zostanie opisana w „Omyłce”.


Pod koniec maja Oleś dotarł do Kielc. Zobaczył się z Leonem. Stamtąd napisał bardzo smutny list do kolegi – Mścisława Godlewskiego (1846–1908): „Kilka serdecznych wspomnień zgrzybiałej Babki, boleść i żal po mnie, w jednej chwili przemogły nad moją zimną rachubą, a słowa Brata „może już się nie zobaczymy” wtrąciły mnie w jakiś dziwny odmęt […]
Koło mnie, a raczej koło mej duszy ciemno jak w grobie, przyszłość tak dawniej jasna – dziś tylko przy odblasku łez jest dla mnie widzialną.”


W sierpniu Olek był kilka dni w Warszawie, gdzie przebywał jego brat. Leon wrócił z Wilna z nieudanej misji z ramienia Rządu Narodowego. Po odwiedzinach brata Aleksander udał się w rejon Grójca do oddziału Dzieci Warszawskich. Dowódca oddziału, Ludwik Żychliński, otrzymał rozkaz udania się w Lubelskie z pomocą generałowi Krukowi (Michałowi Heidenreichowi). W pochodzie uczestniczył Olek i Wacław Horodyński. Dzieci Warszawskie nie dotarły jednak na Lubelszczyznę. Oddział generała Kruka został wcześniej rozbity, a 17 tysięcy żołnierzy rosyjskich wracało do Warszawy. Żychlińskiemu nie udało się uniknąć spotkania z Rosjanami. W potyczce został ranny. W ostatniej chwili nakazał podwładnym marsz w rejon powiatu łukowskiego, a dowództwo przekazał listownie przebywającemu na Lubelszczyźnie komendantowi Michałowi Zielińskiemu, nakazując mu odprowadzić opuszczony oddział na lewy brzeg Wisły.
Zieliński nie spełnił tego polecenia Żychlińskiego. Poprowadził oddział w kierunku Siedlec. 1 września 1863 r. doszło do potyczki pod Białką, wsią oddaloną 4 km od Siedlec. O Prusie i jego uczestnictwie w oddziale Dzieci Warszawskich pisał w pamiętniku Wacław Horodyński: Najbliższe stosunki łączyły mnie z dwoma towarzyszami broni […] Drugi z owych towarzyszy, ów „filozof”, dostał od nas takie przezwisko z tej przyczyny, że niewiele od nas będąc starszym imponował nam swoją szeroką już, mimo młodych lat, wiedzą. Tym filozofem był Aleksander Głowacki, tj. późniejszy Bolesław Prus (…)


Więcej przeczytacie w artykule Jolanty Przybylskiej „Uczeń Aleksander Głowacki” w wydaniu „Biblioteka – Szkolne Centrum Informacji” (3/2012).

 

http://www.edupress.pl/warto-przeczytac/art,210,uczen-aleksander-glowacki.html

 

 

 

Foto Migawki
 
Kalendarz